piątek, 13 czerwca 2014

Pierwsi zwycięzcy, pierwsze ofiary


Od stycznia dyskretnie przyglądałam się realizacji Pilotażowego Programu Tutoringu na Wydziale Prawa, wykorzystując każdą okazję przypadkowego spotkania z Tutorem lub Podopiecznym, na podpytywanie.

Wreszcie nadszedł czas oficjalnego wywiadu. Wśród czterech pytań, które zadałam Podopiecznym Tutorów, jedno brzmiało: „Czego się nauczyłeś lub doświadczyłeś, w Programie Tutoringu?”. Zadania tutorskie i wypowiedzi ich dotyczące można podzielić na grupy, przy zastrzeżeniu, że pary wykonywały  wspólnie tutoriale z różnych kategorii:

NAUKOWCY:

„Przygotowuję z Tutorem artykuł naukowy. Mam już pewne doświadczenia z publikacjami, a to jest pogłębienie umiejętności w tym zakresie”.

Inny Podopieczny też bierze udział w przygotowaniu publikacji: „Nigdy niczego nie publikowałem, to zupełnie nowe doświadczenie”.

A inny Podopieczny rozpoczął program akurat w chwili, kiedy Tutor był mu najbardziej potrzebny: „Zwrócono mi z wydawnictwa publikację z umiarkowaną recenzją. Teraz pracuję z Tutorem nad uwzględnieniem tych uwag. To jest nieoceniona pomoc w doprecyzowaniu tego, co chciałem napisać i w warsztacie.”

Kolejna para tutorska przygotowuje wspólny projekt badawczy: „Staramy się także o dofinansowanie badań”.

Niektórzy Tutorzy, korzystając z przywileju przyprowadzenia gościa, biorą ze sobą podopiecznych na wydarzenia naukowe: „Spotkanie naukowe u profesora - niezwykłe doświadczenie. Coś nieprawdopodobnego, ile tam się nauczyłam”.

PRAKTYCY:

„…Poza tym od strony praktycznej: Tutor przedstawia mi zadanie, np. ze swojej z kancelarii, nad którym mam się zastanowić i przedstawić pomysł, który wspólnie omawiamy”.

Inni Podopieczni też chwalą sobie praktyczny wymiar Programu:

„Zyskałem umiejętność poważnego spojrzenia na kwestie prawne niż w wersji wykładów czy książkowej”;

„W ramach tutoriali zyskuję szersze spojrzenie na orzecznictwo sądów”;

„Niedługo wchodzi nowa regulacja konsumencka – zajęliśmy się z Tutorem jej analizą. Uświadamiam sobie jak różne mogą być kierunki wykładni, przy analizie tej ustawy, a wątpliwości, jakie mam staram się rozpracować i potem skonsultować z Tutorem".

„Nauczyłam się umiejętności dostrzegania sprzeczności między aktami prawnymi, np. Konstytucją i Kodeksem karnym”.

EKSPLORATORZY

W tej grupie umieszczam tych, którzy nauczyli się czegoś co przydaje się w obu powyższych kategoriach, ale ma swój wymiar uniwersalny w edukacji:

„Własność przemysłowa to dla mnie nowość, z autorskim też było średnio u mnie. Nauczyłem się zasad dotyczących działania bez danych różnych wytworów intelektu. Byłem na konferencji dotyczącej działalności gospodarczej w Internecie. To wszystko jest dla mnie nowe i zamierzam w wakacje śledzić te tematy, bo ta dziedzina, dotąd mi obca, a przemawia do mnie> nie spodziewałem się takiego odkrycia”.

„Nauczyłam się przede wszystkim organizacji pracy i tak jak było powiedziane na inauguracji: rzeczy niewymiernych”.

„Mój Tutor często pracuje na anglojęzycznych tekstach. Otrzymałem teksty anglojęzyczne i największą wartością jest dla mnie poważne szkolenie się z języka angielskiego prawniczego w praktyce i plan przygotowywania esejów".

„Wykonałem zadanie dotyczące konkretnego typu umowy, ale efekt jest znacznie głębszy. De facto tutor pokazał mi patent na czytanie umów”;

„To, czego się nauczyłam od Tutora z zakresu sposobu prowadzenia argumentacji i logiki wypowiedzi od razu bardzo mi pomogło przy konkursie krasomowczym przy pisaniu umowy prokuratorskiej”.

W programie wzięło udział piętnaście par tutorskich. Wypowiedzi podopiecznych były entuzjastyczne. Jednak, żeby była jasność: całkiem różowo nie było. 

W jednej parze nie udało się Podopiecznemu: po otrzymaniu pierwszego zadania nigdy więcej nie pojawił się na spotkaniu z Tutorem.

W innej parze nie udało się Tutorowi: jego Podopieczny, zapytany czego się nauczył w Programie, odpowiedział: „Obsługi kserokopiarki”.

Ktoś krzyknie zaraz: "Skandal!", "Nieodpowiedzialność!", "Hańba!". Ale ja proszę o powściąganie języka: ta edycja Programu to pilotaż, piękny eksperyment, który się udał. Jeśli ktoś się przeliczył z ilością zobowiązań, a ktoś inny nie wyczuł jeszcze do końca typu relacji, jaka łączy "Ucznia" z "Mistrzem", to jeszcze nie jest wina, "jego wielka wina". To potknięcie typowe dla odkrywców.
Który z eksperymentatorów nie robił nigdy żadnej próbówki? Który nie uśmiercił myszy laboratoryjnej niechcący i przypadkiem?

To, że dwie pary "posypały się", nawet mnie uspokoiło: gdyby wszystkim się udało - i to tak zaraz od pilotażu – bałabym się wejścia w nowy rok akademicki, kiedy to Pilotażowy Program Tutoringu, zmienia się w program regularny. Na wypracowanej bazie doświadczeń moi Tutorzy i Podopieczni będą zdobywać nowe. Tak, Tutorzy też. Im także zadałam cztery pytania, w tym jedno brzmiące: „W jaki sposób skorzystałeś z udziału w Programie?”. Odpowiedzi zacytuję w jednym z kolejnych postów.